Michel Thomas vs. Pimsleur

Dzisiejszy post to cel i temat jak najbardziej zbożny. Niewiele pisałem o nauce języków. Poleciłem tylko metodę nauki stworzoną przez Michela Thomasa, lecz brakowało jakichkolwiek merytorycznych podstaw potwierdzających tezę o jej rewolucyjności. Wreszcie nadszedł czas na dyskusję na ten temat i co ważniejsze, konfrontację z inną, ponoć równie rewolucyjną metodą Pimsleur.

Metoda MIchel Thomas

Po kolei. Metodę Michela Thomasa poznałem jako pierwszą. Spodobała mi się od samego początku. W łatwy i szybki sposób możemy posiąść fundamentalne umiejętności porozumiewania się w obcym języku. Podstawowy kurs podzielony jest na 8 płyt. Każda z nich trwa jedną godzinę, która jest podzielona na kilka krótszych ścieżek. Możemy ich słuchać kiedy chcemy i jak długo chcemy, jednak ważne jest, żeby w pełni skupić się na słuchaniu, tylko wtedy ma to sens. Zajęcia prowadzone są przez lektora, a uczestniczy w nich dwójka słuchaczy – kobieta i mężczyzna, co dla mnie jest świetnym pomysłem i rozwiązaniem, jeżeli chodzi o kwestie wymowy. Zajęcia nagrywane są w taki sposób, jakbyśmy my byli ich obserwatorami, ale po zadaniu pytania mamy czas na udzielenie odpowiedzi przed jednym ze słuchaczy (lub używamy przycisku pauzy). Jakby to ująć w ładną metaforę, to można by powiedzieć, że lektor najpierw prowadzi i pokazuje nam drogę poprzez ruchome piaski języka, a później sam staje po drugiej stronie określonej przestrzeni i każe nam samemu znaleźć odpowiednią do niego ścieżkę. Oczywiście, gdy zaczynamy błądzić, to przychodzi nam z pomocą. Co jest w tym fajnego i co odróżnia tą metodę od innych samouczków? Ano to, że odnosimy wrażenie, że obok nas naprawdę siedzą realni ludzie, że są obecne drobne dygresje, śmieszne sytuacje, nie czuje się monotonii wkuwania i powtarzania określonych fraz. Ogromnym plusem jest to, że kurs pozwala na utrzymanie wysokiej motywacji – czynnika niezbędnego, jeżeli nie najważniejszego w nauce języków. W przeciwieństwie do tradycyjnych kursów językowych jesteśmy w stanie nauczyć się w krótkim czasie produkować proste zdania, co daje niebywałą satysfakcję. Równanie, choć w rzeczywistości nie jest tak proste, można jednak przedstawić w formie: wysoka motywacja = wysokie wyniki.

Czy są jakieś minusy? Jest oczywiste, że każdemu nie da się dogodzić. Mi osobiście po jakimś czasie zaczął przeszkadzać głos, a raczej maniera wymowy samego autora Michela Thomasa. Słychać drobne cmokania, a sam głos wydaje się być mało czysty, tak jakby był blokowany przez jakąś wydzielinę w gardle, albo sztuczną szczękę(?). Można się oczywiście do tego przyzwyczaić. Co po drugie? Jedna płyta trwa około godziny, a to zbyt długi okres, żeby być przez cały czas skoncentrowany. Mówi się, że efektywne słuchanie i koncentracja drastycznie spadają po ok., 30 minutach. Rozwiązanie wydaje się proste: jeżeli płyta jest podzielona na utwory, to wystarczy wysłuchać połowę ich ilości, co powinno dać te magiczne 30 minut. Nie zawsze się to jednak sprawdza, bo jeden utwór może trwać 2, a następny 9 minut. Trzeba więc byłoby kontrolować długość poszczególnych utworów. Może zatem słuchać tyle ile chcemy i możemy i kiedy chcemy? Też chyba się to nie sprawdzi, bo istnieje jeszcze coś takiego jak konsekwencja i regularność nauki. Istnieje przekonanie, że uczyć trzeba się codziennie przez co najmniej 30 minut. Stąd też brakuje mi takiego wygodnego podziału materiału na odpowiednie fragmenty.

Jeszcze jedna kwestia, która akurat mnie nie dotyczy, ale o której pomyślałem. Kursy są prowadzone po angielsku, więc skorzystają z nich tylko te osoby, które czują się swobodnie w tym języku, albo na tyle pewnie, że rozumieją go w stopniu podstawowym, bo nie używa się tam skomplikowanych fraz czy słownictwa.

Metoda Pimsleur

Metoda Pimsleur. Nie zagłębiałem się w szczegóły, wiem tylko, że została stworzona przez doktora o takim nazwisku. Zacząłem słuchać kursu i oto moje spostrzeżenia. Składa się on z trzech części. Każda z nich ma 30 ścieżek po 30 minut, co daje ok. 15 godzin nauki, łącznie 45 godzin. I tu od razu duży plus, bo zalecane jest, żeby słuchać jednej nowej lekcji każdego dnia. Długość jest tak dobrana  (ok. 30 min.), że nie powinniśmy się zmęczyć, czy znudzić. Część materiału powtarza się w kolejnych lekcjach, więc zwiększa to prawdopodobieństwo dobrego zapamiętania materiału. Ogromnym plusem jest to, że stopniowo zanurzamy się w języku coraz bardziej poprzez słuchanie poleceń w języku, którego się uczymy. Na początku nagrania słuchamy dialogu, do którego wprowadza się nowe frazy. Później sami odpowiadamy na pytania i poznajemy nowe rzeczy, na sam koniec prowadzimy wyimaginowany dialog lub odpowiadamy na szereg pytań. Od pewnego momentu wprowadzane są także „czytanki”, czyli grupa wyrazów, przy których wymowie pomaga nam lektor.

Podsumowanie

Nie spotkałem się z jedną rewolucyjną metodą, która spowoduje, że z dnia na dzień staniemy się poliglotami. Przestałem wierzyć w takie bajki, a każdy który je głosi najzwyczajniej w świecie sprzedaje nam kit. Każdy zorientowany w temacie wie, że nauka języka to długotrwały i żmudny proces (oczywiście nie mówię tu o osobach wykazujących ponadprzeciętne uzdolnienie językowe). Jest wiele czynników wpływających na akwizycję języka: motywacja, materiał, środowisko, wpływ nauczyciela i grupy, wiara we własne możliwości, usposobienie, stosunek do języka obcego i kultury grupy docelowej, obcowanie z językiem, do pewnego stopnia wiek, a nawet wyobrażenia własnych osiągnięć. Wynika z tego, że metoda wcale nie gra pierwszych skrzypiec. Pomimo tego, przyjmuje, że jeżeli postanowiliśmy uczyć się samodzielnie, wysoka motywacja nie stanowi przeszkody, a atrakcyjność materiału będzie istotna.

Obie metody maja nauczać języka intuicyjnie, tak jak uczą się dzieci, poprzez naśladownictwo. Nie uważam ich za rewolucyjne, ale za bardzo trafne i ogólne wrażenia są dobre. Nie chcę typować zwycięzcy, mam sentyment do metody Michel Thomas, jednak chyba bliżej mi do metody Pimsleur, bo jest rozleglejsza. W tej drugiej brakuje mi przedstawienia reguł, zasad, ale po dłuższym zastanowieniu stwierdzam, że przecież to metoda intuicyjnego nauczania. Dzieci rozmawiają, a dopiero w szkole poznają reguły, które szybko zapominają, jednak dalej potrafią poprawnie formułować zdania. I chyba o to chodzi.

Uważam, że obie metody świetnie się uzupełniają. Każda ma jakieś minusy, jednak gdyby połączyć je z dobrym książkowym samouczkiem, to zbudowalibyśmy mocne fundamenty, a z czasem cały nasz mikroświat języka.

 

PLUSY +

MINUSY –

 

+ ciekawy i zróżnicowany materiał

– zbyt szybkie tempo i niewiele czasu na powtórkę materiału

 

+ szybkie rezultaty

– brak efektywnego podziału materiału na odpowiednie długościowo sekcje

Michel Thomas

+ utrzymywana wysoka motywacja

– kurs tylko dla osób znających angielski

 

+ wrażenie realności zajęć

– drażniący głos lektora (kwestia indywidualna)

 

+ uzyskanie pewności siebie w posługiwaniu się językiem

 
 
 

+ duża ilość materiału

– brak wyjaśniania zasad (moje zdanie)

 

+ materiał podzielony na przystępne 30min. lekcje

– tempo wprowadzania nowego materiały mogłoby być szybsze

Pimsleur

+ stopniowe przechodzenie na polecenia wydawana w docelowym języku

– kurs tylko dla znających angielski

 

+ intuicyjna nauka języka

 

+ uzyskanie pewności siebie w posługiwaniu się językiem

P.S. Po przeanalizowaniu tabeli: dobranie odpowiedniej szybkości wprowadzania nowego materiały jest niezwykle trudne, gdy chcemy zadowolić szersze grono. Z tego powodu ten argument jest mało istotny.

P.S.S. Nie ma żadnej informacji o cenie. Kursy niedostępne w Polsce, przynajmniej ja się z nimi nie spotkałem. Do kupienia na Amazonie, kompletny kurs Michel Thomas to koszt ok. 40 funtów (ok. 200zł). Wszystkie trzy części Pimsleur można już kupić od 360 funtów (1800zł).

Dla zaprezentowania:

, , , , , ,

  1. MOJE PYTANIE : Jak samemu nauczyć się języka obcego? !!! – korporacja i kobieta
  2. Pimsleur again? | Moja opowieść

Napisz co o tym myślisz!!!

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: